Strony

poniedziałek, 15 lipca 2013

Wakacyjne przemyślenia...

     

      Wczasy, urlop, czas wolny od pracy, moment, w którym odpoczywa się od codziennych trosk, od rachunków, urzędów, kolejek  w sklepach, telefonów, maili… 

     Czas, w którym liczy się jedynie relaks, w którym nasze myśli są głębsze, bardziej szczere bo wypoczęte i nie zmącone codziennością. Dla mnie jest to magiczny okres. Może nawet porównywany do sylwestra i rozpoczęcia „nowego rozdziału”. Z urlopu zawsze wracam do rzeczywistości z nowymi planami, z dodatkową energią, z całym workiem planów do zrealizowania. Nie, chyba jednak wypoczynek daje mi większego kopniaka niż zwykła zmiana daty w kalendarzu. Jest to jednak niewątpliwie okres cudowności :). Cieszę się, że udało mi się w tym roku nie zapomnieć o sobie, że pomimo co tygodniowych w okresie ślubnym makijaży udało mi się zaplanować pełne, wolne dwa tygodnie aby odpocząć i naładować akumulatory. Dotarłam właśnie na półmetek tego czasu pełnego magii a już w głowie kłębią się plany na przyszłość, już pojawiły się nowe pomysły na makijaże, kontrowersyjne połączenia kolorów i nietuzinkowe zestawienia. Natura daje nam tyle możliwości, bezkres pomysłów. Czytając blogi koleżanek po fachu, przeglądając tutoriale, gazety branżowe jedyne co razi po oczach to powtarzalność. Jak jedna zrobi sesję elfią, w wannie, z użytym skrzydłem motylim, czy zainspirowaną kwiatem za chwilę u całej reszty pojawia się dokładnie to samo… Dlaczego tak się dzieje? Czemu nie potrafimy wymyśleć, stworzyć czegoś niepowtarzalnego. Dlaczego, jako artystki inspirujemy się pracami innych a nie architekturą, malarstwem, przyrodą czy nawet opakowaniem po jogurtach.

  Zastanawiające jest jeszcze jedno… Tu w Krakowie mam całą masę znajomych zajmujących się wizażem. Zapewne za to co teraz napiszę większość mnie zlinczuje, ale ja już taka jestem, czasem szczera do bólu. Kilka miesięcy temu w związku z off plus camera odbyły się w Krakowie bezpłatne warsztaty wizażu z Johnem Hennesey, wizażystą takich piękności jak Alicia Keys czy Angelina Jolly. Warsztaty te były sponsorowane przez INGLOT, trąbiono o nich w DDTVN i co się okazuje, że na sali przygotowanej na 50 osób było zaledwie 15 wizażystek z czego większość to pracownice wyżej wymienionej firmy. Spotkanie to otworzyło mi umysł, nauczyłam się nowej techniki wykonywania makijażu, która jeszcze do Polski zapewne przez kilka lat nie wejdzie, poznałam Johna i uczestniczyłam w Jego pokazie. Genialne przeżycie i dlatego tak bardzo zdumiewa mnie frekwencja. Czy brak rozwoju, w rzeczywistości Nas nie uwstecznia? Czy brak podążania za trendami, nowymi technikami nie umniejsza naszej wiedzy? Czy Wam się wydaje, że dziedzina jaką jest wizaż nie wymaga zgłębiania wiedzy? Myślicie, że wszystko co związane jest z make upem już zostało wymyślone, pokazane??

   Świat idzie do przodu, technika również, od jakiegoś czasu stosujemy w telewizji technologię HD i wiecie co, wiele wizażystek nie ma pojęcia jak zabrać i się za tego typu makijaż, a już jak przychodzi pomalować mężczyznę do np. wywiadu, na ich oczach maluje się przerażenie.  W szkołach, do tej pory, uczy się o czterech typach urody, tymczasem na świecie obowiązuje już system 16 typów. Kolejną kwestią jest makijaż techniką airbrush, mało kto zajmujący się wizażem trzymał pistolet w dłoni, nie pisząc już o testowaniu choćby nakładania podkładu metodą natryskową. Czy to nie jest tak, że aby być dobrym w danym fachu przydało by się znać na tych zagadnieniach?

To tylko takie moje urlopowe przemyślenia. Nikogo nie chcę nimi urazić ani nie oczekuję odpowiedzi …

xoxo

Jovanka

6 komentarzy:

  1. W zupenosci sie z Toba zgadzam, ze nalezalo by uczyc sie przez caly czas, odkrywac nowe techniki i nie tylko w danym fachu. Nie jestem profesjonalistka i nadal sie ucze chciala bym pojsc do szkoly wizazu ale chyba nie jest mi to pisane bo wiecznie cos nie wychodzi, bardzo chcialam pojechac na Warszaty z Johnem Hennesey, ale niestety mieszkam w Niemczech i nie moglam sobie pozwolic na tak daleka wyprawe i teraz zaluje tego bardziej niz przed przeczytaniem tego posta, bo czuje, ze bylo genialnie, skoro zwrocilas na to uwage. Mam nadzieje ze ten wolny czas bedzie mial na ciebie mega pozytywny wplyw i wrocisz do nas przepelniona energia i pomyslami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytko jak mogę coś doradzić to szkoły w Polsce są... :) Dlaczego? Odnoszę wrażenie, że starzy wyjadacze makijażowi boją się przekazać wiedzy by nie stworzyć sobie konkurencji. Jak znasz język i masz możliwości to idź do szkoły w Niemczech. BTW Jak tam Revlon, zakupiony już? :) Testowałaś? Podziel się opinią :)

      Usuń
    2. Zakupilam, stosuje kazdego dnia,jest nie do zdarcia, 12 godzin a buzia wyglada niemalze identycznie jak rano i ma dobre krycie :)
      Tylko z wydajnoscia cos slabo, bo po 2 tygodniach mam go juz tylko pol :/
      Pewnie to dla tego ze zrezygnowalam z korektora na bardziej przebarwione partie, czy tez wypryski i tam nakladam go odrobinke wiecej i wszystko ukrywa.
      Dermacol tez zakupilam ale wydaje mi sie, ze po nim strasznie mnie wysypalo choc nie mam pewnosci i za kilka dni znow przetestuje go w roli korektora.
      Bardzo Ci dziekuje za rade no i za polecenie Revlona bo jestem z niego mega zadowolona i czekam wlasnie na moje kolejne opakowanie :D

      Usuń
    3. Nie ma za co i polecam się na przyszłość. Cieszę się, że Ci spasował :) To najważniejsze!!! :)

      Usuń
  2. Hej! Otagowałam Cię to świetnego tagu Liebster Tag. Mam nadzieję, że weźmiesz udział. http://lllilian.blogspot.com/2013/07/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń